Dwa na trzy zapytania, które dostajemy o usługi QA, dotyczą ceny, mimo że cennik Quality Island jest publiczny i kompletny od miesięcy. To nie jest problem transparentności, tylko problem branży: testowanie oprogramowania nie ma jednej ceny, bo nie jest jednym produktem, a większość firm z tej branży w ogóle nie publikuje cenników, więc kupujący nie ma się do czego odnieść. Ten artykuł pokazuje pełny cennik Quality Island, dokładnie te same liczby, które stoją na naszych stronach usługowych, oraz to, co realnie przesuwa cenę w górę albo w dół w konkretnym projekcie.
Spis treści
- Dlaczego trudno znaleźć cenę testów oprogramowania
- Pełny cennik Quality Island
- Co realnie wpływa na cenę pojedynczego projektu
- Jak wygląda proces wyceny, krok po kroku
- Jednorazowy projekt czy stała współpraca: dwa różne rachunki
- Cena testów kontra koszt braku testów
- Najtańszy sposób, żeby poznać realny koszt u siebie
- Czy niska cena oznacza gorszą jakość testów
- Od czego zacząć, jeśli liczycie budżet na testy
Dlaczego trudno znaleźć cenę testów oprogramowania
Testowanie oprogramowania jest usługą projektową, nie produktem z półki. Cena zależy od tego, ile ma system ekranów i integracji, jak duże jest ryzyko biznesowe błędu, czy trzeba zbudować testy od zera, czy tylko rozszerzyć istniejące, i ile czasu ma zająć praca. To dlatego większość firm z branży QA w ogóle nie publikuje cenników: łatwiej powiedzieć „wycena indywidualna” niż wytłumaczyć, od czego zależy widełka. Efekt jest taki, że decydent szukający testów w Google trafia głównie na formularze kontaktowe, nie na liczby, i musi rozpocząć proces zakupowy, żeby w ogóle poznać rząd wielkości kosztu.
Publikujemy cennik z jawnymi kwotami „od” z dokładnie odwrotnego powodu. Rozumiemy, że osoba porównująca oferty chce wiedzieć, czy rozmawia w ogóle o właściwym budżecie, zanim umówi pierwszą rozmowę. Ceny „od” nie są całą prawdą, bo finalna wycena zawsze zależy od zakresu, ale dają punkt startowy, którego reszta rynku zwykle nie daje.
Jest jeszcze drugi powód, mniej oczywisty. Firma, która nie publikuje żadnych liczb, zwykle nie ma też jasno rozpisanego cennika wewnętrznie: wycena powstaje za każdym razem od zera, na oko, zależnie od tego, kto akurat ją przygotowuje. Publiczny, spisany cennik wymusza odwrotną dyscyplinę: żeby w ogóle podać kwotę „od” na stronie, trzeba wcześniej ustalić, co dokładnie za tę kwotę wchodzi, a to samo w sobie porządkuje ofertę bardziej niż jakikolwiek proces sprzedażowy.
Pełny cennik Quality Island
Poniżej wszystkie ceny z naszych stron usługowych, w jednym miejscu, pogrupowane według typu pracy. Wszystkie kwoty to ceny „od”: finalna wycena zależy od zakresu, technologii i poziomu ryzyka konkretnego projektu.
Źródło: cennik usług Quality Island, sierpień 2026, strony testów oprogramowania, audytu QA i automatyzacji testów. Ceny „od”, zależne od zakresu i technologii.
Osobną, szczegółową linię cenową ma dostępność cyfrowa: audyt strony do 10 podstron od 2 700 zł, audyt aplikacji mobilnej od 3 300 zł, audyt dokumentów PDF od 2 000 zł, a konsultacje eksperckie od 300 zł za godzinę. To dziś najniższy próg wejścia w całej ofercie testowej i jedyna usługa, za którą stoi już obowiązujący obowiązek prawny, nie tylko dobra praktyka. Pełne wymagania i to, kogo dotyczy ustawa o dostępności cyfrowej, opisujemy w artykule o WCAG 2.2 i obowiązku prawnym dla firm w Polsce.
Co realnie wpływa na cenę pojedynczego projektu
Ceny w cenniku to punkt startowy dla najprostszego wariantu każdej usługi. Cztery czynniki decydują o tym, gdzie finalna wycena wyląduje w widełkach, i o tym samo pytamy podczas pierwszej rozmowy z każdym klientem.
- Zakres systemu. Liczba ekranów, integracji i ścieżek krytycznych do pokrycia testami. Audyt jednego zespołu i jednego produktu to inny koszt niż audyt wielozespołowy obejmujący kilka produktów naraz, co widać wprost w różnicy między 15 500 zł a 23 000 zł w cenniku audytów.
- Poziom ryzyka biznesowego. System obsługujący płatności albo dane medyczne wymaga głębszej analizy niż wewnętrzne narzędzie administracyjne, bo koszt błędu, który przejdzie niezauważony, jest inny w każdym z tych przypadków.
- Stan wyjściowy. Budowa testów od zera kosztuje więcej niż rozszerzenie istniejącego zestawu testów albo istniejącej automatyzacji. Audyt automatyzacji za 13 000 zł istnieje właśnie po to, żeby najpierw sprawdzić, co już działa, zanim ktokolwiek zapłaci za budowę od podstaw.
- Czas i tryb pracy. Projekt z twardym terminem, na przykład przed konkretną datą wydania, wymaga innego tempa pracy zespołu niż praca rozłożona na kwartał, co przekłada się na liczbę zaangażowanych osób i w efekcie na cenę.
Żaden z tych czynników nie działa w oderwaniu od pozostałych. Dlatego finalna wycena zawsze powstaje po krótkiej rozmowie o zakresie, nie z automatycznego kalkulatora, bo dwa projekty o tej samej nazwie usługi mogą się różnić kosztem nawet kilkukrotnie.
Dobry przykład tego mechanizmu to dwa audyty QA, które wyceniamy zupełnie inaczej, mimo że w cenniku stoją obok siebie. Audyt jednego zespołu pracującego nad jednym produktem, z jasno opisanym procesem release, mieści się blisko dolnej widełki 15 500 zł: analiza jest skupiona, dane są w jednym miejscu, rozmowy odbywają się z jednym zespołem. Audyt wielozespołowy w organizacji, gdzie każdy produkt ma inny proces testowy, inne narzędzia i inną definicję „gotowe do wydania”, zaczyna się od 23 000 zł, bo praca nie polega już tylko na ocenie jakości testów, tylko na porównaniu kilku różnych podejść i zbudowaniu jednego, spójnego standardu dla całej organizacji. To nie jest ta sama usługa powiększona, tylko usługa o innej naturze.
Jak wygląda proces wyceny, krok po kroku
Kwota „od” z cennika nigdy nie jest ostateczną odpowiedzią, jaką dostajecie po pierwszym kontakcie. Zanim padnie konkretna liczba, przechodzimy przez cztery kroki, które trwają zwykle kilka dni roboczych, nie tygodni.
- Krótki opis zakresu od klienta. Kilka zdań o systemie, celu (audyt, wdrożenie testów, jednorazowy projekt przed wydaniem) i terminie, w którym potrzebna jest praca. Bez tego nie da się nawet zgrubnie oszacować widełki.
- Rozmowa doprecyzowująca. Krótka rozmowa albo wymiana maili, w której ustalamy liczbę ekranów lub integracji, poziom ryzyka biznesowego i to, czy startujecie od zera, czy macie już coś, na czym można budować.
- Wycena z uzasadnieniem. Konkretna kwota, nie widełka, razem z rozpisanym zakresem: co dokładnie wchodzi w tę cenę i czego w niej nie ma. Ten dokument da się bezpośrednio porównać z ofertą innego dostawcy, jeśli macie taką potrzebę.
- Decyzja bez presji czasowej. Wycena zostaje ważna przez ustalony okres, a brak decyzji w tym czasie nie oznacza dla nas nic poza tym, że trzeba będzie policzyć ją ponownie, jeśli sytuacja się zmieni.
Jednorazowy projekt czy stała współpraca: dwa różne rachunki
Cennik z tabel wyżej dotyczy projektów jednorazowych: audytu, wdrożenia automatyzacji, jednej rundy testów przed wydaniem. Firmy z regularnym, powtarzalnym zapotrzebowaniem na testy zwykle płacą inaczej, w modelu miesięcznym, co przy odpowiedniej skali wychodzi taniej niż seria osobnych projektów.
Źródło: cennik modeli współpracy QA, Quality Island, sierpień 2026.
Prosty test, który stosujemy przy rozmowie o wyborze: jeśli suma kosztu pojedynczych projektów w roku przekracza koszt stałej umowy miesięcznej, model stały zwykle się opłaca, a przy okazji daje przewidywalność budżetu, której nie ma przy zamawianiu kolejnych osobnych audytów. Pełne porównanie modeli, razem z pytaniem, kto ma zarządzać pracą testerów, rozbieramy w artykule o tym, kiedy outsourcing testów się opłaca i jaki model wybrać.
Jest jeszcze jeden argument za modelem stałym, którego nie widać w samym porównaniu cen: przewidywalność. Firma płacąca 10 000 zł miesięcznie za długofalową współpracę QA wie z góry, ile testowanie kosztuje w każdym miesiącu roku. Firma zamawiająca osobne projekty zwykle nie planuje ich z wyprzedzeniem, więc koszt testowania w budżecie pojawia się nierówno, w większych kwotach naraz, dokładnie wtedy, gdy zbliża się termin wydania i presja czasu jest największa.
Cena testów kontra koszt braku testów
Pytanie „ile kosztują testy” ma sens tylko razem z pytaniem odwrotnym: ile kosztuje ich brak. U klienta Argos z branży e-commerce uporządkowanie procesów QA i automatyzacja testów skróciły regresję przed wydaniem z 5 dni do 10 godzin, a liczba awarii w okresach szczytowych spadła o 72 procent. Każdy dzień regresji to dzień, w którym zespół programistów czeka na zielone światło zamiast pracować nad kolejną funkcją, a każda awaria w szczycie sprzedażowym to utracone transakcje, nie tylko koszt naprawy.
Argos, e-commerce: co zmieniło uporządkowanie testów
10 godzin
czas regresji przed wydaniem, wcześniej 5 dni
−72%
awarii w okresach szczytowych
−46%
błędów krytycznych na produkcji
+12%
konwersji dzięki stabilności checkoutu i płatności
Źródło: case study klienta Quality Island (Argos, e-commerce), liczby potwierdzone przez klienta, 2026.
Skalę tego samego rachunku w całej gospodarce policzono zresztą nie raz. Według raportu CISQ z 2022 roku o koszcie złej jakości oprogramowania amerykańska gospodarka zapłaciła za nią co najmniej 2,41 biliona dolarów w ciągu jednego roku. Ten sam raport szacuje narosły dług techniczny na około 1,52 biliona dolarów. Co z tego wynika dla Was: budżet na testy nie konkuruje z brakiem kosztu, konkuruje z kosztem, który i tak poniesiecie, tylko później i w gorszym momencie.
Wbrew pozorom
Mogłoby się wydawać, że na błędach w oprogramowaniu najwięcej traci ten, kto je wyprodukował. Jest odwrotnie: badanie NIST z 2002 roku wyceniło roczny koszt niedostatecznego testowania w gospodarce USA na 59,5 miliarda dolarów i wykazało, że około 60 procent tej kwoty ponieśli użytkownicy oprogramowania, nie jego producenci. Jeśli więc kupujecie system, a nie budujecie go, rachunek za cudze braki w testach ląduje u Was, w postaci obejść, przestojów i ręcznego poprawiania danych.
Żadna z tych liczb nie powstała z samego zakupu testów. Powstała z konkretnego zakresu pracy: audytu procesów, automatyzacji właściwych scenariuszy i regularnego raportowania, czyli dokładnie tych elementów, które wchodzą w cenę usług z tabel wyżej. To dlatego przy porównywaniu ofert pytanie „ile to kosztuje” warto zawsze zestawiać z pytaniem „a ile dziś kosztuje nas to, że tego nie mamy”, policzone w godzinach zespołu, opóźnieniach wydań i błędach, które dziś trafiają na produkcję.
Najtańszy sposób, żeby poznać realny koszt u siebie
Zanim zdecydujecie się na audyt za 15 500 zł albo stałą umowę, w cenniku jest kilka tańszych punktów wejścia, które dają konkretną odpowiedź bez dużego zobowiązania. Konsultacje indywidualne dla CTO i Head of QA kosztują 1 200 zł za 90 minut i są najniższym progiem wejścia w całej ofercie skierowanej do decydenta, naturalnym pierwszym krokiem przed audytem, jeśli chcecie najpierw usłyszeć zewnętrzną ocenę sytuacji, zanim zamówicie pełną diagnozę. Osobno, przy tematach dostępności cyfrowej, godzina konsultacji eksperckiej kosztuje od 300 zł, a analiza automatyzacji, czyli sprawdzenie, co już macie i co warto dobudować, zaczyna się od 4 500 zł.
Każda z tych trzech opcji ma tę samą logikę: mała, dobrze zdefiniowana praca, po której dostajecie konkretną rekomendację, nie ofertę do podpisania. Więcej o samym przebiegu audytu procesów QA, czyli o tym, co dokładnie sprawdzamy i ile to realnie zajmuje czasu, piszemy w osobnym artykule o zakresie, przebiegu i kosztach audytu procesów QA.
Czy niska cena oznacza gorszą jakość testów
To pytanie pada niemal zawsze, gdy w grze jest kilka ofert z różnymi kwotami za pozornie tę samą usługę. Uczciwa odpowiedź, z naszego doświadczenia, brzmi: różnica w cenie między dostawcami częściej wynika z różnicy w zakresie niż z różnicy w jakości pracy, a to nie to samo. Tańsza oferta bywa tańsza dlatego, że pokrywa mniej scenariuszy, korzysta z mniej doświadczonego zespołu, albo nie obejmuje dokumentacji i raportu z rekomendacjami, tylko sam wynik testów.
Zanim porównacie same liczby, warto zapytać każdego dostawcę o trzy rzeczy: ile scenariuszy albo ścieżek pokrywa dana kwota, kto konkretnie będzie wykonywał pracę i czy w cenie jest raport z rekomendacjami, czy tylko lista znalezionych błędów. Dopiero po odpowiedzi na te pytania dwie oferty stają się realnie porównywalne, bo bez tego porównujecie kwoty, nie zakres.
Przy porównywaniu ofert przyda się Wam też zewnętrzny punkt odniesienia, czyli koszt alternatywy w postaci własnego etatu. Z danych Raportu Wynagrodzeń IT justjoin.it za 2025 rok mediana wynagrodzenia mid testera na kontrakcie B2B to 15 400 zł miesięcznie, a seniora 21 000 zł, zanim doliczycie rekrutację, narzędzia i zastępstwa urlopowe. Na tym tle stała współpraca od 10 000 zł miesięcznie z tabeli wyżej przestaje być kosztem dodatkowym, a staje się alternatywą dla etatu w Waszym budżecie: w naszych projektach to najczęstszy powód wyboru modelu stałego przez firmy, które nie chcą rekrutować całego stanowiska QA. Pełny rachunek etatu, razem z kosztami rekrutacji, odejść i narzędzi, rozkładamy w artykule o tym, ile naprawdę kosztuje własny zespół QA. Branżowe „wycena indywidualna” działa trochę jak „cena: zapytaj” przy ogłoszeniu z antykami: każdy rozumie, że liczba istnieje, tylko sprzedawca chce najpierw zobaczyć, jak bardzo Wam zależy.
Osobna kategoria to sektor regulowany: bankowość, medycyna i część instytucji publicznych, gdzie testy musi wykonać firma niezależna od producenta oprogramowania. Tam porównywanie samej ceny bywa mylące z innego powodu: część dostawców w ogóle nie spełnia wymogu niezależności, więc nie wchodzi realnie w grę, niezależnie od kwoty w ofercie. O tym, czego dokładnie szuka audytor w takiej organizacji i dlaczego niezależność testów jest tam warunkiem odbioru, a nie opcją, piszemy w artykule o audycie QA w sektorze regulowanym, na przykładzie case PKO BP.
Nasza perspektywa po 152 z górą zrealizowanych projektach: trzy obserwacje o cenie testów, które oszczędzają klientom rozczarowań.
Pierwsza. Najtańsza oferta na rynku prawie nigdy nie jest najtańsza w praktyce. Zakres, którego brakuje w tańszej ofercie, wraca później jako błąd na produkcji, a koszt jego naprawy po wdrożeniu jest zwykle wyższy niż różnica w cenie audytu czy testów.
Druga. Cena „od” w każdym cenniku, także naszym, jest realna wyłącznie dla najprostszego, najwęższego zakresu danej usługi. Jeśli wasz przypadek jest bardziej złożony niż przeciętny, oczekujcie kwoty wyższej niż widełka startowa, nie niższej.
Trzecia. Konsultacja albo mały audyt przed dużym zamówieniem to nie strata czasu, tylko sposób, żeby kupić właściwy zakres za pierwszym razem, zamiast dokupować brakujące elementy w trakcie projektu, kiedy negocjacyjna pozycja klienta jest słabsza.
Od czego zacząć, jeśli liczycie budżet na testy
Jeżeli porównujecie dziś oferty albo dopiero szacujecie budżet na przyszły rok, najprostszy start to odpowiedź na dwa pytania: czy potrzebujecie jednorazowego projektu, czy stałej współpracy, oraz jak duże jest ryzyko biznesowe systemu, który macie przetestować. Pierwsze pytanie kieruje was do właściwej tabeli cen wyżej, drugie mówi, czy realistycznie mieścicie się w widełce startowej, czy powinniście liczyć się z kwotą wyższą.
Jeśli temat dotyczy całego roku budżetowego, nie jednego projektu, na StrefieQA rozkładamy to zagadnienie szerzej: sprawdzone sposoby planowania budżetu na QA na cały rok.
Co zabrać z tego artykułu
01Testy oprogramowania od 4 500 zł (testy użyteczności), audyt QA od 15 500 zł, automatyzacja od 4 500 zł (analiza) do 14 500 zł (wdrożenie od podstaw), dostępność cyfrowa od 2 700 zł.
02Cztery czynniki przesuwają cenę: zakres systemu, poziom ryzyka biznesowego, stan wyjściowy (od zera czy rozbudowa) oraz czas i tryb pracy.
03Stała współpraca (od 10 000 zł/mies.) opłaca się, gdy suma kosztu osobnych projektów w roku przekracza koszt umowy miesięcznej.
04Najtańszy punkt wejścia to konsultacje dla CTO i Head of QA za 1 200 zł/90 min, zanim zamówicie pełny audyt.
05Niższa cena u konkurencji częściej oznacza węższy zakres niż niższą jakość: pytajcie o liczbę scenariuszy, skład zespołu i to, czy w cenie jest raport z rekomendacjami.
Źródło: cennik usług Quality Island, sierpień 2026.
Jeśli chcecie poznać realny koszt testów albo audytu w waszym konkretnym projekcie, opiszcie zakres, a wrócimy z wyceną dopasowaną do niego, nie z widełką ogólną.
Powiązane na blogu Quality Island
- Audyt procesów QA: zakres, przebieg, ile to kosztuje
- Outsourcing testów oprogramowania: kiedy się opłaca i jaki model wybrać
- WCAG 2.2: wymagania, zmiany i kogo obowiązują
- Jak skrócić testy regresyjne z 5 dni do 10 godzin: case Argos
- Audyt QA w sektorze regulowanym: co pokazuje case PKO BP
Cennik wyżej to zdjęcie stanu na sierpień 2026. Sprawdzajcie datę przy tym artykule: ceny w Quality Island zmieniają się rzadko, ale to wciąż realna wycena rynkowa, nie sztywna, nigdy nieaktualizowana liczba sprzed lat.
Pełna lista źródeł
- CISQ (Consortium for Information and Software Quality), The Cost of Poor Quality Software in the US: A 2022 Report, 2022. Stąd łączny koszt złej jakości oprogramowania w USA, co najmniej 2,41 biliona dolarów rocznie, i około 1,52 biliona dolarów długu technicznego.
- NIST (National Institute of Standards and Technology), The Economic Impacts of Inadequate Infrastructure for Software Testing, 2002. Stąd roczny koszt niedostatecznego testowania 59,5 miliarda dolarów i podział tego kosztu: około 60 procent ponoszą użytkownicy, około 40 procent producenci.
- justjoin.it, Raport Wynagrodzeń IT, statystyki kategorii Testing, dane za 2025 rok. Stąd mediany wynagrodzeń testerów: mid 15 400 zł i senior 21 000 zł miesięcznie na kontrakcie B2B.
- Cennik usług Quality Island, sierpień 2026: strony testów oprogramowania, audytu QA, automatyzacji testów i modeli współpracy QA. Stąd wszystkie kwoty w tabelach.
- Dane własne Quality Island, 2026: ponad 152 zrealizowane projekty oraz case study Argos z liczbami potwierdzonymi przez klienta.